Syn na obozie jeździeckim

Syn na obozie jeździeckim

Mój syn od roku chodził na zajęcia z jazdy konnej. Raz mąż go zabrał tak, żeby go czymś zainteresować, ale nie spodziewał się, że synowi to się tak bardzo spodoba. Olek codziennie chciał jeździć konno i nawet świetnie sobie radził jak na swój wiek.

Znalezienie obozu jeździeckiego dla dzieci

obóz jeździeckiKiedy już zbliżał się koniec roku, to postanowiłam, że w tym roku mój syn Olek nie pojedzie na kolonie tak jak inne dzieci. W zeszłym roku był a tym razem jednak postanowiłam wysłać go na obóz jeździecki, bo wiedziałem, że z tego będzie bardziej zadowolony. Musiałam tylko znaleźć obóz, który przeznaczony był dla dzieci. Kiedy Olkowi powiedziałam o swoich planach, to bardzo się uciszył. Od razu pokazał mi ulotkę ośrodka, który takie obozy dla dzieci organizował co roku. Zdziwiłam się i zapytałam skąd ma te ulotkę. Dostał ją od instruktora, jak ostatnio był na nauce jazdy konnej. Tym bardziej odpowiadał mi ten obóz, bo organizował go ośrodek, do którego mój syn uczęszczał. Nie sądziłam, że tam realizują takie obozy, dlatego nie brałam tego miejsca pod uwagę. Teraz już doskonale wiedziałam, że syn pojedzie. Wybrałam się tam, żeby osobiście omówić warunki udziału w obozie jeździeckim i poznać oczywiście koszt tego obozu, bo miałam świadomość, że małe pieniądze to nie są. Miłą niespodzianką był fakt, że syn miał zniżkę, bo uczył się jazdy konnej w tym konkretnym ośrodku. Zapłaciłam za obóz syna trzydzieści procent mniej. Syn był szczęśliwy, że mu takie wakacje załatwiłam.

Przygotowałam syna do obozu i spakowałam mu wszystko, czego potrzebował na ten wyjazd. Obóz trwał przez trzy tygodnie. Olek dzwonił do mnie każdego dnia, żeby opowiedzieć co robił. Wiedziałam, że były to jego najlepsze wakacje i za rok też zamierzam go na ten obóz wysłać.

Close Menu